blog, filmy, Ludzie

Trwa festiwal Visa Kino Letnie, codzienne projekcje do końca sierpnia na Kulturalnym Placu Niepodległości w Zakopanem i Sopocie. Dodatkowo, w wakacyjne środy i czwartki festiwal cumuje na Mazurach.  Seanse pod gwiazdami w Ekomarinie w Giżycku. Oprócz filmów spotkania z ludźmi kina.

Widzimy się 3 sierpnia w Sopocie.

W festiwalowej kawiarni „Koło Molo” pojawią się aktorzy „Ataku paniki”:

BARTŁOMIEJ KOTSCHEDOFF i ARTUR ŻMIJEWSKI 

o godz. 16 porozmawiamy o scenariuszach tworzonych do filmów i tych pisanych przez życie.

Spotkanie ma charakter otwarty, wystarczy przyjść i przysiąść się do rozmowy. Mile widziane – dobry humor i ciekawość, którą będzie słychać w zadawanych pytaniach. Do zobaczenia!

 

Artur Żmijewski – czyli filmowy Andrzej, w „Ataku paniki” zdecydowanie zrywa z wizerunkiem dobrotliwego ojca Mateusza 😉

 

Bartłomiej Kotschedoff – odtwórca roli Miłosza, który traci kontakt z analogową rzeczywistością. Bartek w Sopocie w podwójnej roli aktora i współscenarzysty „Ataku paniki”.

 

filmy, Ludzie

Kocham kino za to, że przez godzinę, dwie, można pobyć w innej rzeczywistości. Często bywa tak, że oglądam odległą od siebie historię, a jednak odnajduję w niej fragmenty swojej wrażliwości. To właśnie na wspólnocie doświadczeń można budować. Siła kina to przecież połączenie dwóch energii – twórców i widzów. Lubię ten moment, kiedy konkretne produkcje się w nas „zadomawiają”, siedzą w człowieku i stają się pretekstem do poukładania emocji. A te najlepiej porządkuje się podczas rozmowy. Zapraszam na festiwalowe relacje na facebookowy profil Rozmawiam, bo lubię i do oglądania filmów przez 62 dni najdłuższego wakacyjnego festiwalu filmowego w Polsce. Visa Kino Letnie zaprasza do Zakopanego, Sopotu i Giżycka. Szczegółowy repertuar znajdziecie na www.Kino.Visa.pl Co istotne, to projekt dostępny dla wszystkich, nie ograniczy Was budżet, ponieważ wszystkie seanse są bezpłatne.

W Zakopanem w Rezydencji Gubałówka przywitały mnie piękne czarne kierpce, pakuję je do walizki i jadą ze mną dalej, przeniosę na stopach góralską serdeczność na Mazury. 4 lipca uroczyście otwieramy festiwal w Giżycku, który cumuje w Ekomarinie we wszystkie wakacyjne środy i czwartki. Tutaj wyjątkowa możliwość oglądania filmów bezpośrednio z zacumowanych jachtów. Dla żeglarzy przygotowano specjalną częstotliwość radiową – 90,1 MHz, dzięki której dźwięk będzie niósł się po wodzie. Dzień później przenosimy się na najdłuższe drewniane molo w Europie, gdzie 5 lipca odbędzie się Oficjalna Gala wręczenia nagrody festiwalu – Diamentowego Klapsa Filmowego. 

Repertuar skonstruowano tak, by każdy mógł wybrać coś dla siebie.  W filmowym kalendarzu pojawiają się „Muzyczne poniedziałki”, „Wtorki z Cannes”, środowe „Super hity”, czwartki „Made in Poland”, „Komediowe piątki” i sobotnie „Oscary”. Tydzień zamykamy „Kobiecymi niedzielami”.

W Zakopanem termometr pokazywał 8 stopni, ale uruchomiliśmy wewnętrzną pogodę ducha. Miałam okazję przekonać się, że  ludziach z Podhala płynie gorąca krew, a serdeczny uśmiech rozgrzewa najlepiej. Na swoim szlaku spotkałam parę fantastycznych ratowników górskich – Ewelinę i Grzegorza Wierciochów. Ona jest pierwszą od 30 lat kobietą w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Od razu pomyślałam, że musicie ich poznać.

Zdążyłam pospacerować z Krzysztofem Trebunią-Tutką – liderem góralskiego zespołu, który nie boi się zaglądania do różnych muzycznych bajek. Grupa współpracowała m.in. z jamajską grupą The Twinkle Brothers, a w rozmowie pojawiło się marzenie o współpracy z Almodovarem.

fot. Maciej Cioch

W weekendowym biegu zajrzałam też do Galerii Hasiora, po której oprowadziła mnie promienna Emilia Pomiankiewicz. Przekroczenie progu przy Jagiellońskiej spowodowało, że poczułam się, jakbym weszła do głowy artysty, a działo się w niej naprawdę dużo. Przedstawimy Wam kilka twarzy Hasiora – rzeźbiarza, scenografa, biegacza. Człowieka, który lubił łączyć ze sobą ludzi o skrajnie różnych poglądach.  (nagranie wkrótce).

fot. Maciej Cioch

Nie ma produkcji filmowej bez klapsa filmowego. To on wyznacza rytm poszczególnych ujęć. Na scenie w Zakopanem pierwsze ujęcie wyznaczyli:

Paweł Adamski – prezes Outodoor Cinema – pomysłodawca i organizator festiwalu, Katarzyna Jezierska – szefowa marketingu Visa w Polsce, Leszek Dorula – burmistrz miasta Zakopane i Katarzyna Figura – aktorka, bez której nie można wyobrazić sobie polskiego kina. (w październiku nowy film Marka Koterskiego z jej udziałem).

fot. Maciej Cioch

Na Podhalu ludzie udowadniają, że uśmiech ma właściwości rozgrzewające! Mam takie same kierpce jak urocza pani ze zdjęcia. Założę je w Giżycku, już jestem ciekawa, do kogo tym razem zaprowadzą mnie moje stopy. Pewne jest to, że widzimy się z PIOTREM GŁOWACKIM w Kinie Nowa Fala w Giżycku 4 lipca. Tam bezpłatny seans filmu „Tarapaty” o godz. 15, a potem spotkanie z widzami. Piotr to człowiek, który wie, jak realizować marzenia, do różnych szkół aktorskich zdawał wielokrotnie w ciągu 4 lat. Udało się za dziesiątym razem! Powspominamy jego role m.in. w takich filmach jak: „Oda do radości” Jana Komasy, „Bogowie” Łukasza Palkowskiego czy „80 milionów” Waldemara Krzystka. Do zobaczenia!

Ludzie

Z trudem powstrzymałam się, żeby nie wbiec na scenę. Miałam ochotę tańczyć razem z nimi – gośćmi z Rumunii, Izraela czy odległych zakątków Rosji. Siedząc na widowni Centrum Promocji Kultury chciałam być jak najbliżej dziecięcej energii, otwartości, uśmiechu. Takiego, który bez trudu otwiera każde drzwi. Te do innej kultury, tradycji, religii. Bez lęku, a z ciekawością.

BRAVE KIDS –  to projekt, który powinien poznać każdy, komu zdarza się wątpić w ludzkość. Dzieciaki przywracają wiarę w człowieka. Takiego, który czerpie z wielokulturowości. To świat dorosłych jest ograniczony, dzieci w naturalny sposób budują mosty, a nie mury.

Zostawiam dla Was zdjęcia. To dowód na to, że język uczuć jest uniwersalny. Nie potrzebuje tłumaczenia. Odbiór następuje w sposób naturalny. Ogłaszam powrót do dziecięcości. Tam wszystko, co najlepsze.

Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność, a daje o wiele więcej światła.

Brave Kids przypomina o rzeczach najprostszych. Ramiona służą do przytulania.

Centrum Promocji Kultury jako centrum dowodzenia światem. W takiej rzeczywistości chcę żyć.

Bycie razem daje siłę!

Radość w Centrum Promocji Kultury Praga-Południa

jeśli nie znacie Brave Kids, poznajcie:

http://www.bravekids.eu

 

 

Ludzie

– Z takim zaangażowaniem opowiadał o tych roślinach, że jak mówił, to aż mu się okulary podnosiły – tak T. relacjonował  popołudniowe warsztaty w ramach akcji „Warszawa w kwiatach i zieleni”. Mówił o doktorze Wojciechu Podstolskim z Ogrodu Botanicznego UW. Byliśmy zgodni – z tym panem trzeba umówić się na dłuższą rozmowę. Połączenie pasji, wiedzy i lekkości opowiadania. Ten zestaw wystąpił dziś podwójnie – męską wersję reprezentował wspomniany pan Wojtek, jego kobiecy, pełen pasji odpowiednik stanowiła Marta Gessler z Warsztatu Woni i Qchni Artystycznej. Kobieta Melisa – tak o niej myślę, z prostej przyczyny – działa na mnie uspokajająco.  Przenosi w takie przestrzenie, w których mogę się skupić na tym, co „tu i teraz”. Ilekroć opowiada o kuchni czy roślinach, robi to w taki sposób, że moje myśli idą za nią. Skupiam się na monsterach dziurawych (sprawdźcie, jaka to ładna roślina), albo nabieram ogromnej ochoty na polaną masełkiem polentę.

Marta Gessler – jak sama o sobie powiedziała – kucharka, kwiaciarka, ogrodniczka.
dr Wojciech Podstolski – Ogród Botaniczny UW

Ogród to miejsce uważności – to zdanie padło dziś podczas warsztatów i od razu wsadziłam je sobie do kieszeni. Uważność to przecież klucz do szczęścia. To, co ucieka innym, można zauważyć i uruchomić radość z drobnostek. Jest jeden warunek – trzeba zwolnić. Kiedy już uda się wyhamować, przychodzą nagrody. Przykłady?Do dzisiaj nie widziałam o istnieniu pióropusznika strusiego i co było do przewidzenia – od razu się zakochałam. Najpierw audiofilsko – w nazwie, chwilę później – wizualnie. To rodzaj paproci, która w ogrodach wprowadza coś z baśniowej tajemniczości. Z roślinek, które od razu chce się przygarnąć – wysoko w rankingu znalazł się też karminik ościsty – przypomina trochę mech, dodatkowo ozdobiony drobnymi, białymi kwiatami.

Karmnik ościsty w czułych rękach ogrodniczki

Marta opowiadała dziś m.in. o czarnej porzeczce i agreście, których brakuje jej na współczesnych działkach. Jeden krótki wątek, a przeniósł mnie na grządki moich dziadków. Do miejsca, które już nie istnieje, a może przeciwnie – istnieje wbrew wszystkiemu. Taka jest moc naszej pamięci. Siła wspomnień.

 Pióropusznik strusi

Do domu wróciliśmy z cebulkami szczawika różowego. Trudno się powstrzymać, ale celowo nie sprawdzam, jak będzie wyglądać, kiedy wystawi nos (czyli łodyżkę) z cebulki. Niech to będzie niespodzianka. Nagroda za czułą opiekę i wspomnianą uważność. Jutro sadzę w donicy, dam znać, kiedy wyjdzie z ziemi.

 

uśpiona zieloność

takiej odmiany bzu jeszcze nie widziałam

zasłuchany uczestnik warsztatów, specjalizacja: bieganie w zieleni

łąka przed Zamkiem Ujazdowskim stworzona przez uczestników warsztatów „Warszawa w kwiatach i zieleni”

i jak nie kochać za tę kędzierzawość?

zieleń Agrykoli