Bez kategorii

Filmowa podróż do widza

Film, podróż, rozmowa – to  fundamenty Objazdowego Kina Visa. W minionym roku przejechało 25 tys. kilometrów, aby dotrzeć z premierowymi produkcjami do 70 tys. widzów. Tegoroczna edycja ma równie ambitne plany.  Cieszę się, że stałam się częścią tego przedsięwzięcia. W minionym tygodniu miałam przyjemność otworzyć cykl rozmów, jakie odbywają się po wybranych seansach. Drugą odsłonę filmowych spotkań otworzyli ALEKSANDRA PISULA – aktorka i współscenarzystka „Ataku paniki” oraz reżyser i współtwórca scenariusza tego filmu – PAWEŁ MAŚLONA .  Ta produkcja to jego debiut pełnometrażowy. Czarną komedię, w której bohaterowie  w tragikomiczny sposób próbują radzić sobie z codziennością, zobaczyło już ponad 150 tysięcy widzów.

Spotkanie w Miejskim Domu Kultury w Szczytnie pokazało, że droga filmowa często zaczyna się w małej miejscowości od pasji, którą później konsekwentnie się rozwija. Paweł Maślona wspominał:

Startowałem w Klubie Filmowym „Groteska”, który istniał przy Domu Kultury w  moim rodzinnym Kędzierzynie – Koźlu. Tam robiłem swoje pierwsze licealne filmy. Miałem specjalny zeszyt z napisem: „reżyser”.  Wklejałem do niego zdjęcia z gazet, pisałem recenzje filmów, felietony o kinie. To był mój prywatny magazyn filmowy.

Wówczas nie mógł jeszcze przypuszczać, że za swój fabularny debiut otrzyma nominację do Paszportów Polityki –nagrody, która docenia najciekawszych artystów w Polsce. Nie przewidział też, że jego nazwisko znajdzie się w tytule książki, która przedstawia sylwetki wybitnych polskich reżyserów. Mowa o tekście „Od Munka do Maślony“ znanej krytyczki filmowej Barbary Hollender. Twórca mimo młodego wieku (6 lutego skończy 35 lat) zaskakuje reżyserką dojrzałością.  Jak mówi  – kręci filmy po to, aby ci, którzy je oglądają, poczuli się mniej samotni.

Dom kultury był istotnym miejscem również dla Aleksandry Pisuli. Absolwentka PWST w Krakowie,  znana widzom m.in. z serialu „Wojenne dziewczyny” opowiadała:

Wychowywałam się w grupie teatralnej od 11 roku życia, jeździłam w różne miejsca  np. z mikołajkowymi występami. Nie zdziwiłabym, gdybym już tu kiedyś była, np. jako Królowa Śniegu – śmiała się aktorka. Ta sala wydaje mi się znajoma.

Widzowie w Szczytnie oprócz projekcji „Ataku paniki”zobaczyli fotosy z planu, pokazujące, jak powstaje filmowa produkcja. Na ekranie pojawił się m.in. Nicolas Bro – duński aktor, który sprawił, że obsada debiutu Maślony stała się międzynarodowa. Ciekawa była historia tego, jak pojawił się na planie:

Nicolasa znałam z „Jabłek Adama, „Nimfomanki. Oglądałam go z zapartym tchem w serialu „Most nad Sundem”– opowiadała Ola Pisula.  Kiedy rozmawialiśmy z reżyserem o różnych postaciach, wysyłaliśmy sobie ich fizyczne referencje. Paweł zapisał w scenariuszu, że ma to być człowiek, na którego widok nie jesteś w stanie się nie uśmiechnąć.  Kiedy przeczytałam ten opis, pomyślałam: ja znam takiego człowieka! On się na pewno nie zgodzi, ale wyślę Pawłowi chociaż jego zdjęcie, może znajdziemy podobnego aktora w Polsce. Bartek z Jankiem Kwiecińskim (producentem) napisali do niego, a  agentka aktora bardzo szybko odpisała, że jest zainteresowany.

 Okazało się, że czasami to, co wydaje się mało realne, staje się prostsze niż przypuszczaliśmy. Tak się dzieje, kiedy ludzie czują dobrą energię i mają przekonanie , że uczestniczą w czymś, co jest dla kogoś ważne spuentował historię Paweł Maślona. Mieliśmy dużo szczęścia z obsadą, nikt nam nie odmówił.

A „Ataku paniki” oglądamy m.in.: Dorota Segdę , Artura Żmijewskiego, Magdalenę Popławska i Grzegorza Damięckiego.

Podczas spotkania w Szczytnie pojawił się wątek codzienności aktora i reżysera. Ich „ataków paniki”. Ola szczerze opowiadała:

Wszyscy aktorzy są pełni strachu, że nie będzie następnej roli. To jest czekanie, aż ktoś cię zaprosi, aż ktoś  cię pokocha.  Wieczne chodzenie na castingi, gdzie się nie podobasz. Słyszysz, że powinnaś być blondynką, mieć niebieskie oczy, lepiej wyglądać. Na początku ta droga jest nieznośna, ale kiedy wchodzisz  już w projekt, z którym się utożsamiasz i możesz eksplorować ten świat, aktorstwo  staje się jednym z najpiękniejszych zawodów.

 – Plan jest najciekawszym miejscem pracy nad filmem – dodał Paweł.  Pisanie scenariusza  jest frustrujące  i męczące, mocno samotnicze, a plan to zabawa. Najwięcej nerwów, największa adrenalina, ale też największa satysfakcja z wykonanej  pracy.

 Goście Objazdowego Kina Visa żegnając się z widzami, podzielili się filmowymi marzeniami. Poproszeni o niestawianie granic swojej wyobraźni powiedzieli:

 Chciałabym zagrać z Leonardo di Caprio, marzę też o pojawieniu się na planie u Paula Thomasa Andersona, uwielbiam tego reżysera – mówiła Ola.  U niego mogłabym zagrać nawet drzewo – żartowała.

 Chciałbym – i to byłoby dla mnie bardzo wzruszające – zrobić film z Januszem Gajosem – zdradził  Paweł Maślona. Chętnie wróciłbym też do współpracy z Łukaszem Simlatem. (panowie pracowali razem przy filmie „Magma”).

 W lutym reżyser zabiera się do pisania adaptacji książki „Lubiewo” Michała Witkowskiego. Będzie też rozwijał serial dla HBO. Aleksandra  Pisula w marcu pojawi się w drugim sezonie „Wojennych dziewczyn”. Pracuje też  nad Teatrem Telewizji w reżyserii  Tomasza Jurkiewicza.

***

To tylko fragmenty spotkania w Szczytnie, jeśli chcecie posłuchać całej rozmowy, zapraszam tutaj:

 

Jak widać na załączonym obrazku, rozmowa sprawia mi autentyczną frajdę, mam nadzieję, że radość udzieli się słuchającym 🙂

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *