blog

Siła płynąca z małego słowa: „nie”

Dopadły mnie ostatnio jakieś smuteczki, ale nie dałam się im ponieść. Usiadłam i spokojnie popatrzyłam na ostatnich 12 miesięcy.
I okazało się, że to był bardzo ciekawy rok.

Prywatnie – świętowałam pierwszą rocznicę ślubu i nadal twierdzę, że świetnie wybrałam! Po raz pierwszy wylądowałam w Azji, choć mocno się broniłam przed lotem, niesłusznie! Montujemy właśnie film ze Sri Lanki – na ekranie widzę dorosłą kobietę, która z zachwytem pięciolatki chłonie świat z rozdziawioną buzią. Bezcenne doświadczenie, kiedy odkrywasz w sobie debiutanta.

Lubię to zdjęcie z jednej z lankijskich plaż.  Pokazuje, że szczęście jest nieidealne, służy mu np. rozczochranie 😉

Po raz kolejny – już nie wiem który – wróciłam do Portugalii. Tym razem z przyjaciółką, która ochrzciła mnie mianem: generatora przygód. Faktycznie, działo się sporo, a co najważniejsze – znowu się zakochałam – tym razem w Alentejo. Postanowiłam zostać sąsiadką Dominika Jasińskiego – malarza, którego odwiedziłyśmy  w tym regionie. Udało się nagrać spotkanie z artystą, a także unikatową w skali radiofonii rozmowę z sowami!

Namiastka Alentejo na zdjęciu – to miejsce kojarzy mi się ze spokojem i ciszą. Ciszą paradoksalnie wypełnioną dźwiękami – m.in. brzęczeniem owadów i dzwonkami pasących się w oddali krów.
Ukochany most 25 kwietnia, łączy Lizbonę z gminą Almada na lewym brzegu rzeki Tag – nazywanej Słomkowym Morzem.
***
Zdrowotnie trochę słabowałam, ale w końcu udało się wyjść na prostą i chyba bardziej doceniam moment, kiedy wstaję rano i mam siłę do działania. Nadal mogę liczyć na grono bliskich osób, a moja ulubiona banda – bo tak o nas myślę – ciągle się rozrasta.

Zawodowo: odkryłam siłę słowa: „nie”. Odmówiłam bycia podstawką pod mikrofon, który zarejestruje wszystko, na co jest zapotrzebowanie. Od ponad pół roku odkrywam życie pozaradiowe i codzienność freelancera. Jak jest? Trudniej, ale ciekawiej. Nadal nagrywam, bo przecież Rozmawiam, bo lubię.  Więcej niż dotychczas piszę – polecam rubrykę „Wyobraź sobie” w Magazynie Filmowym. Odnalazłam frajdę w prowadzeniu spotkań autorskich i debat (w tym roku m.in. dla Parlamentu Europejskiego). Przygotowuję coś nowego i jak to w życiu bywa, balansuję między entuzjazmem a wątpliwościami, czy na pewno idę w dobrym kierunku.  Niezmiennie czytam masę książek, zaznaczając myśli, które warto posłać dalej w świat.  Nadal zakochuję się w nowych ludziach i wiem, że chcę im poświęcać swój czas i uwagę.


Jeśli mam być szczera sama ze sobą, to jasne, tęsknię za radiem. Inna sprawa, że w końcu odespałam poranne pobudki.  Nie wiem, jakim cudem wstawałam przez ostanie lata o 5, 6 rano.  Dziś taka godzina dla mnie nie istnieje. Brakuje mi jedynie równoległości w przeżywaniu emocji, którą daje program na żywo, no ale nie można mieć wszystkiego…
Ostatecznie to był czas wielu nowych doświadczeń,  chyba jestem silniejsza dzięki jasnemu postawieniu granic.  Zgłaszam gotowość na nowe wyzwania! Dobrze wróży to, że mam w sobie ciekawość tego, co przyniesie 2018. Uczę się, że warto po prostu zaufać życiu. Nie komplikować zanadto, jak uczy doświadczenie – wszystko ostatecznie jakoś się układa. Mało tego, to: „jakoś” przy uporze i konsekwencji zamienia się w: „jakość”.
Wszystkiego dobrego! 
Tego, czego najbardziej Wam potrzeba!

2 Comments

  1. Choć z Pani programem wstawałam rano przez ostatnie lata, a po Pani odejściu właściwie przestałam słuchać wiadomego Radia, tego powiedzenia „NIE” najbardziej gratuluję.
    Zdaję sobie sprawę, jak trudne musiało być odejście, jednakże fragment o Radiu redukującym Pani pracę, głos i osobowość do podstawki, wyjaśnia wszystko. Dobra decyzja. Jestem pewna, że z perspektywy (miesięcy,lat?) wyniknie z tej decyzji więcej zysków niż strat. Stawianie granic nie jest łatwe i czasami otoczenie je widzi je jako krok w tył. Ja wtedy mówię: „Tak, nawet trzy. Na rozpęd.”
    Pozdrawiam!

    Reply
  2. Weroniko, rzeczywiście poranki z „naszym” radiem już nie są tak interesujące jak kiedyś, ale najważniejsze jest to, aby robić to, co się lubi i wyznaję zasadę, że „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Może stara oklepana, ale wciąż aktualna. Ja też czekam na rozwój zdarzeń w 2018 roku z ciekawością i pewną nutą niecierpliwości. Wierzę, że będzie to rok pełen dobrych zmian, czego sobie i Tobie życzę. Pozdrawiam. 🙂

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *